przekładają się na:

ja

Bay ciął niskie wybrzeże,
Wszystkie żagle uciekł do morza,
I wysuszeniu warkocz soli
Milę od ziemi na płaskim kamieniu.
Me wypłynął zielony ryb,
Poleciałem do białego frajera,
Byłem ośmielając, zły i zabawa
Nie wiadomo, to – szczęście.
Piasek grzebie żółtą sukienkę,
Aby wiatr, Nie twierdził tramp,
I pływał daleko w morze,
na ciemno, Ciepłe fale lay.
po powrocie, Latarnia morska na wschodzie
Zmienna już świeciło światło,
I jestem mnichem przy bramie Chersonez
mówił: “Co wędrować nocą?”

znane sąsiedzi – Słyszę wodę,
i, jeśli wykopali nową studnię,
zadzwoń do mnie, więc znalazłem miejsce
A ludzie nie pracowali na próżno.
Zebrałem francuski pocisk,
Jak zbierać grzyby i jagody,
I prowadzone przez siebie na kolanach
Odłamki zardzewiałych ciężkich bomb.
I powiedział, że jego siostra gniewnie:
“Kiedy jestem królową,
RDS sześć pancerników
I sześć kanonierek,
Do mojego zatoce strzeżone
aż Fiolent”.
A wieczorem przed snem
Modliłem ciemną ikonę,
Grad nie bić wiśnie,
W dużej złowionych ryb
I że chytry tramp
Nie zauważyłem żółte sukienki.

Pojechałem przyjaźń z rybaków.
Zgodnie z przewróconego statku często
Podczas ulewy siedział z nimi,
O morzu słuchał, zapamiętane,
Każde słowo potajemnie wierzyć.
I to jest dla mnie rybacy wykorzystywane do.
Jeśli nie jestem obecny na przystani,
Starszy wysłał dziewczynę do mnie,
I ten krzyk: “Nasz powrót”
Dziś będziemy brnąć smażyć”.

Był to wysoki, szary-eyed boy,
Przez pół roku młodszy ode mnie,
Przyniósł mi białą różę,
Musujące białe róże,
I poprosił mnie delikatnie: “puszka
Ty siedzi na skałach?”
Śmiałem: “Co zrobić Wstałem?
Tylko ukłucie boli!” – “Co, –
powiedział:, – następnie zrobić,
Jeśli tak, ja zakochałem się w tobie”.
I żal: “głupi! –
poprosiłem. – Co prawda – carewicz?”
To był chłopiec szarooki,
Przez pół roku młodszy ode mnie.
“Chcę się z tobą ożenić, –
powiedział, – wkrótce stać się dorosłym
A ja pójdę z tobą do północy…”
Zawołał wysoki chłopiec,
Bo nie chcą
ani róże, lub podróż na północ.

Biedny, ja go pocieszał:
“myśleć, Jestem królową,
Co chcę męża?”
“dobrze, wtedy jestem mnichem, –
powiedział, – Jesteś w Hersonissos”.
“nie, nie jest konieczne, lepiej: mnisi
zrobić tylko, że matryca.
Jak przyjdziesz – jeden pochowany,
i inni, wiedzieć, Nie płacz”.
Już nie tylko chłopcem,
Muscat twierdził róże,
I niech idzie,
Nie mówię: “Zostań ze mną”.
Tajny ból separacji
Jęknął biała mewa
Nad szarym sagebrush stepie,
powyżej pustyni, martwy Korsun.

II

Bay ciął niskie wybrzeże,
Smoky słońce zatonął w morzu,
Cygan wyszedł z jaskini,
Palec przywołał mnie do siebie:
“Co prawda, piękno, chodzenie boso?
wkrótce zabawa, stać się bogatym.
Dostojni goście czekać do Wielkanocy,
Dostojni goście będą kłaniać;
Ani piękno Twojego, ani miłość, –
Piosenka prymanysh jeden gość”.
I dał łańcuch gypsy
I Złoty Krzyż chrztu.
Myślałem długo i szczęśliwie: “Oto ona, ładny,
Pierwsze wiadomości o sobie podał mnie”.

Ale niepokój, upadłem z miłości
Wszystkie moje zatoczki i jaskinie;
Nie boję żmij trzciny,
Kraby na obiad nie przyniosły,
I poszedłem na południowym belki
Do winnic w kamieniołomie, –
Nie była krótka droga.
I to często bywało, że właściciel
Kiwnąłem głową do nowego gospodarstwa,
zawołał yzdaly: “Że nie wykracza?
każdy mówi – Ci przynieść szczęście”.
Odpowiedziałem: “przynieść szczęście
Tylko podkowy do nowego miesiąca,
Jeśli patrzy prosto w oczy”.
W pokoju nie chciał przyjść.

Wieje ze wschodu suchych wiatrów,
Spadła z nieba wielka gwiazda,
W dolnym kościele służył modlitwy
Marynarze, wyciągając do morza,
I pływać w zatoce meduzy,
jak gwiazdy, spadł za noc,
Głęboka woda zabarwiła się na niebiesko.
Jak kurlykayut żurawi na niebie,
Jak niespokojnie pop cykady,
Jak śpiewa o smutku żołnierza,
Pamiętam wrażliwe ucho,
Tak, ale ta piosenka nie wiem,
Aby książę pozostał ze mną.
Stała się często marzą
W wąskich bransoletek, w krótkiej sukience,
Z rury w rękach zimny biały.
usiąść, spokój, spojrzenia,
I nie pytaj o moim smutku,
I nie mów o swoim żalu,
Tylko moje ramię delikatnie głaszcząc.
Skąd mogę wiedzieć, księcia,
Nie pamiętał moje znaki?
Kto będzie to oznaczać nasz stary dom?
Nasz dom całkowicie z dala od drogi.

Deszczowa jesień zima ustąpiła,
W białym pokoju na beczce z okien,
Bluszcz i nawinięte na ścianie w ogrodzie.
Pochodzą one na cudzym podwórku psa,
Pod moim oknem aż do świtu wyciem.
Trudny czas dla serca była.
Więc wyszeptałem, na drzwiach patrząc:
“Chrystus, Będziemy rządzić mądrze,
Zbudować duży kościół nad morzem
Latarnia morska i grubopowłokowy.
Zajmiemy wody i ziemi,
Nie mamy zamiaru nikogo skrzywdzić”.

III

Nagle złagodniał ciemne morze,
Jaskółki wróciły do ​​swoich gniazd,
I uczynić ziemię czerwone maki,
I zabawa była z powrotem nad morzem.
W nocy przyszedł jeden lato, –
Więc nie zobaczymy wiosną i.
I nie bój się,
Nowy oral akcji.
A wieczorem na Palm sobotę,
Z kościoła przyszedł, Powiedziałam siostrze:
“Na ciebie mojego świecy i różaniec,
Biblia nasz wychodzić z domu.
Tydzień później przyjść Wielkanoc,
I to jest najwyższy czas, aby zebrać, –
prawo, już na drodze książę,
Morze mi przyjdzie tutaj”.
Molcha siostra spojrzała na słowach,
westchnął tylko, pamiętam, prawo,
Tsygankiny mowy w jaskini.
“On przyniesie ci naszyjnik
I kamieni z niebieskim pierścieniem?”
“nie, – powiedziałem, – nie wiemy,
Jaki prezent jest on przygotowywał mnie”.

Moja siostra była w tym samym wieku
I tak do siebie podobne,
Co trochę wyróżnić
Tylko nasze znamiona macierzyste.
Od dzieciństwa, siostra nie wiedziała, jak chodzić,
Jak wosk leżącej lalek;
Ktoś nie był zły
I haftowane całun,
Nawet delirium Wymarzona praca;
Słyszałam, wyszeptała:
“Płaszcz Matki będzie niebieski…
Chrystus, Apostoł Jan
Perły do ​​łez, żeby mnie nigdzie…”

Dziedziniec porośnięty komosa i mięty,
Osioł wypas przy bramie,
I na długiej słomy krzesło
Lena leżał, rend rekrut,
Wszystkie jego dzieła brakowało, –
W takim wypoczynku grzechem pracować.
I przynosi nam słony wiatr
Od Chersoniu dzwonienie Wielkanoc.
Każdy skok echem w sercu,
Z krwi płynęła w jego żyłach.
Леночка, – Powiedziałam siostrze, –
Idę teraz do brzegu.
Jeśli książę przyjdzie po mnie,
Pan wyjaśnić mu drogę.
Niech dogonić mnie na pustyni.
Chcę morze do mnie dzisiaj”.
“Gdzie słyszałeś piosenkę,
Ту, że przynęty księcia? –
oczy lekko otwarte, siostra poprosiła. –
W mieście nie stało,
I tu nie śpiewać takich piosenek”.
Do ucha pochyliła,
Szepnąłem: “wiedzieć, Lena,
Po tym wszystkim, ja sam wymyślił piosenki,
Jest lepiej, że nie ma światła”.
A mi nie wierzysz, a przez długi czas,
Przez długi czas milczała wyrzut.

IV

Słońce było na dnie studni,
Wygrzewające się na skałach skolopendry,
I prowadzi Tumbleweed,
Slovno clown horbatыy kryvlyayas,
Przepiękne niebo wysoko,
Jak Bogoroditsyn płaszczem, sinelo, –
Po pierwsze, to nie zdarzyło się tak.
Lekki jacht z pół dnia pościg,
Biały bezdelnitsy zatłoczone dużo
Na akumulatorze Konstantinovsky, –
Видно, oni teraz łatwy wiatr.
I cicho chodził wzdłuż zatoki do Przylądka,
Przez czarny, złamane, ostre skały,
Pianka pokryta zegarków surfowania,
I powtarza nową piosenkę.
I Knew: z którymi książę nie miał,
Słyszy mój głos, zmieszany, –
A ponieważ moje każde słowo,
Jako dar Boga, było miło.
Pierwsza łódź nie była – poleciał,
I dogonić jej sekundę,
Reszta ledwo widoczne.

Jak leżał w wodzie – Nie pamiętam,
Jak potem zdrzemnął – не знаю,
Po prostu obudziłem się i zobaczyłem: żagiel
Blyzko poloschetsya. przede mną,
Stojąc pasa wodnej przezroczystego,
Omacku ​​ręce ogromny starca
W głębokich szczelinach nadmorskich klifów,
Ochrypły głos woła o pomoc.
Zacząłem czytać na głos modlitwy,
Uczono mnie trochę,
że nie marzyć straszny,
naszych nieszczęść domowych zaszło.
I tylko plotka: “ty Strażnik!” –
widzę – w rękach starego człowieka jest białe
coś, a moje serce się zatrzymał…
Handed żeglarz do, kto rządzi
najbardziej zabawne, rejs statkiem,
I umieścić go na czarnych kamieni.

Przez długi czas nie miałem odwagi uwierzyć w siebie,
palce ugryziony, obudzić:
Ciemne i pieszcząc mojego księcia
Leżałem spokojnie i spojrzał w niebo.
te oczy, zelenee morze
A nasze ciemne cyprysy, –
widziałem, Wyszli…
Byłoby lepiej, aby urodzić się ślepy mnie.
Jęknął i krzyczeli bezładnie:
“połknąć, połknąć, jak to boli mnie!”
prawo, Jestem ptak wydawał.

O zmroku wróciłem do domu.
Ciemny pokój był cichy,
I stoi na wysokim ikona lampy,
Wąska karmazynowy ogonechek.
“Nie przychodzę Po księcia, –
Lena mówi, kroki słuchu, –
Czekałem na niego nieszporach
I wysyła dzieci na molo”.
“Nigdy nie przyjdzie po mnie,
On nigdy nie wróci, Lena.
Zmarł dzisiaj, mój książę”.
Długo i często Siostra ochrzczony;
Wszystko odwrócił się do ściany, milczący.
domyślałem, Lena płacz.
Słyszałam – książę śpiewu:
“Chrystus powstał z martwych”, –
I niewypowiedziane światło świeciło
okrągły kościół.

1914

Najczęściej czytane wiersze Anna Achmatowa


Wszystkie wiersze Anna Achmatowa

Zostaw odpowiedź