Bezdomność – Władimir Majakowski

Ten motyw
jeszcze nie rozdarty.
zobaczyć
kotły asfaltowe w gardle!
Jeszcze
roje
brud uliczny -
nieskończona rezerwa chuliganów.
Poszedłem matko
i ojciec
i jego brat
W dniach,
że wybuchł głód w Wołdze.
Rzuciłem je
Volgari koło Saratowa,
rzucił je
from-near Ufa Tatarva.
Noś dzieci
przymierzanie w miękkim.
Posadzimy ich
na pluszowym pufie.
I to, w pozycji siedzącej,
korzystając z ciemności,
skrzynia
przerywa bufor.
Szukamy
ich dzieci
obie:
pieścić,
mój,
czysty,
tniemy.
I z boku
rosną choroby i złośliwość,
i ostrza finki
ruda z krwi.
Szkoła -
kino amerikolicee;
dał
kontroler
między oczami,
uczy się
uciekać przed policją,
jak policja
jeździ Douglasem.
Z takich
później
nie możesz trzymać Muura -
koszty,
jak rafa na morzu.
dzisiaj
rosnąć
rzeczowy i ponury
kolumny
Pomocne liczby!
Przyzwyczajony
do ćwierkania ust anioła,
słowa
bezdomny
pomyśl o tym strasznym:
"Daj torbę, obywatelka-ciotka,
inaczej ugryzę,
i zarażają go ».
Między myślami
przyjście,
kraj zalewowy,
na czole kraju,
pomarszczony przeciwnościami losu,
w kolejności roku,
miesięcy,
dzień
umieścić hasło:
- B o r b b a c b e c p i z o r s.

Oceniać:
( Brak oceny )
Podziel się z przyjaciółmi:
Anna Achmatowa