Z ulicy na ulicę – Władimir Majakowski

U -
лица.
Лица
w
Duńczycy
roku
res -
że.
To -
skaleczenie
żelazne konie
z okien biegnących domów
pierwsze kostki podskoczyły.
Łabędzie z dzwoneczkami,
zagiąć w sidła drutów!
Na niebie rysunek żyrafy jest gotowy
posyp zardzewiałe grzywki.
Srokaty, jak pstrąg,
syn
grunty orne bez wzoru.
Magik
рельсы
wyciąga z ust tramwaju,
ukryty za tarczami wieży.
Jesteśmy podbici!
Łaźnia.
ludzie.
Winda.
Gorset duszy rozpięty,
Ciało pali ręce.
Krzyczeć, nie krzycz:
"Nie chciałem!»-
szorstki
uprząż
mąka.
Wiatr jest kłujący
rura
wyrywa się
kępka wełny wędzonej.
Łysa latarnia
zmysłowo usuwa
od ulicy
czarna pończocha.

[1913]

Oceniać:
( Brak oceny )
Podziel się z przyjaciółmi:
Anna Achmatowa